Sylwesterowi W. przedstawiono zarzut z art. 197 § 2 Kodeksu karnego w związku z realizacją internetowego filmu „Boobsman”. W postępowaniu ustalono dwie pokrzywdzone kobiety. Sprawa pozostaje w toku, a podejrzany został już przesłuchany.
Najważniejsze informacje
- Podejrzany: Sylwester W.
- Liczba pokrzywdzonych: dwie kobiety.
- Podstawa zarzutu: art. 197 § 2 Kodeksu karnego.
- Możliwa kara: od 6 miesięcy do 8 lat pozbawienia wolności.
- Prokuratura: Rejonowa w Mławie.
- Status sprawy: postępowanie jest niezakończone.
Jaki zarzut przedstawiono Sylwestrowi W.?
Art. 197 § 2 Kodeksu karnego dotyczy doprowadzenia innej osoby do poddania się innej czynności seksualnej. W tym przypadku prokuratura wiąże zarzut z sytuacją podczas realizacji filmu, gdy mężczyzna przebrany za superbohatera miał chwytać kobiety za intymne części ciała.
Za czyn zakwalifikowany na tej podstawie prawnej może grozić kara od 6 miesięcy do 8 lat pozbawienia wolności. To opis zarzutu przedstawionego podejrzanemu, a nie prawomocne rozstrzygnięcie sądu.
Dwie pokrzywdzone i brak kolejnych zgłoszeń
W prowadzonym postępowaniu ustalono dwie kobiety jako osoby pokrzywdzone. Inne kobiety nie zgłosiły się w tej sprawie jako pokrzywdzone. Ta liczba obejmuje więc osoby wskazane w tym konkretnym postępowaniu.
Śledztwo nadal trwa
Postępowanie prowadzi Prokuratura Rejonowa w Mławie. Sylwester W. został przesłuchany w charakterze podejrzanego, ale sprawa nie została jeszcze zakończona.
Materiały dotyczące czynu związanego z realizacją filmu wyłączono z innego śledztwa do odrębnego postępowania. Jest to informacja o sposobie uporządkowania materiałów sprawy; nie oznacza przekazania ich do sądu ani zakończenia czynności prokuratury.
Film „Boobsman” miał promować profilaktykę raka piersi
Film wzbudził zainteresowanie internautów w 2013 roku. Sylwester W. występował w nim w przebraniu superbohatera, a nagranie przedstawiano jako element akcji promującej profilaktykę raka piersi.
W opisie filmu wskazano również, że bohater dotykał przypadkowo spotkanych kobiet bez ich zgody. Na nagraniu nie zamazano twarzy części osób pojawiających się przed kamerą.
Zobacz też:





