Blanka Lipińska publicznie poparła Książula w sporze, który wybuchł po wprowadzeniu do sprzedaży pizzy stworzonej przez twórcę. Produkt trafił do sieci Żabka, a część internautów zaczęła zarzucać Szymonowi Nyczke, znanemu jako Książulo, komercjalizację działalności i utratę wiarygodności.
Autorka „365 dni” odniosła się do krytyki w swoich InstaStories. Jej zdaniem sama decyzja o sprzedawaniu własnego produktu nie przekreśla zaufania, które twórca budował wcześniej.
Najważniejsze fakty o sporze
| Wątek | Co wiadomo |
|---|---|
| Twórca pizzy | Szymon Nyczke, znany jako Książulo |
| Miejsce sprzedaży | Sieć sklepów Żabka |
| Powód krytyki | Zarzuty komercjalizacji działalności i utraty wiarygodności |
| Reakcja Blanki Lipińskiej | Poparła Książula i uznała aferę za nielogiczną |
| Wątek „Muala” | Określenie kojarzone z pozytywną oceną Książula |
Pizza Książula i zarzuty o komercjalizację
Źródłem sporu była nie sama recenzja jedzenia, lecz fakt, że Książulo zaczął sprzedawać własny produkt. Krytycy uznali, że wejście z pizzą do dużej sieci handlowej może oznaczać odejście od niezależnego charakteru jego działalności i utratę wiarygodności.
Lipińska przedstawiła inną perspektywę. Napisała: „Książulo przez lata zbudował zasięgi, zaufanie i własną markę. Teraz próbuje zamienić to w biznes”. W jej ocenie taki krok nie musi jednak oznaczać, że odbiorcy powinni automatycznie przestać mu ufać. Zaapelowała, by pizzę oceniać za to, jaka jest, a nie wyłącznie za to, że Książulo zdecydował się ją sprzedawać.
Co Blanka Lipińska napisała w InstaStories?
W odpowiedzi na argument, że twórca nie „zapracował” na możliwość rozwijania własnej marki, Lipińska zapytała: „A on nie zapracował? Wiesz, ile czasu i pracy zajmuje zrobienie filmu na YT?”. Następnie doprecyzowała, na czym — jej zdaniem — polega wiarygodność Książula: „W czym on ma być wiarygodny? Przecież on je i mówi, czy mu smakuje”.
Jej komentarz sprowadzał rolę twórcy do tego, co faktycznie robi w swoich materiałach: próbuje jedzenie i mówi, czy mu smakuje. Nie przedstawiała go jako gwaranta określonego sposobu produkcji ani jako osoby, która obiecuje odbiorcom konkretne standardy produktu.
Na końcu Lipińska dodała hasło: „Bądź biedny, bo wtedy jesteś fajny”, oraz hashtag „#TracęWiaręWLudzi”. W ten sposób wyraziła sprzeciw wobec podejścia, według którego twórca traci sympatię lub wiarygodność tylko dlatego, że próbuje zamienić popularność w biznes.
Skąd wzięła się historia z naklejką „Muala”?
W tle pojawił się także wątek warszawskiego lokalu, który miał usunąć ze swojej witryny naklejkę „Muala”. Ta informacja pozostaje niepotwierdzona, dlatego nie można przedstawiać jej jako rozstrzygniętego elementu historii. Samo określenie było wcześniej kojarzone z pozytywną oceną Książula.
Lipińska wyjaśniła znaczenie słowa bardzo konkretnie: „Muala” zawsze znaczyło „jem i mi smakuje, MI KSIĄŻULOWI!”, a nie: „to jest rzemieślnicze, niemrożone, wyprodukowane w Polsce, bio, eko i pet friendly”.
W jej ujęciu „Muala” było więc osobistą rekomendacją smaku, a nie obietnicą dotyczącą składu, technologii produkcji, kraju pochodzenia czy ekologicznych i etycznych standardów. To właśnie na tym rozróżnieniu oparła obronę Książula: jego ocena dotyczyła tego, czy dane jedzenie mu smakuje, natomiast własna pizza jest już produktem oferowanym klientom.





